Pellet zrób to sam? Policzmy...
W internecie można znaleźć wiele porad typu: „Po co kupować pellet, skoro możesz zrobić go sam?” w rewelacyjnej cenie 400 PLN - tu mozna wpisać sobie dowolną kwotę :)
Scenariusz wygląda mniej więcej tak:
Kupujesz na portalu aukcyjnym peleciarkę z importu za około 3700 zł. Producent zapewnia wydajność rzędu 50 kg/h. Trociny oczywiście masz za darmo (??), najlepiej już wysuszone i przygotowane. Energia też nic nie kosztuje, bo przecież magazyn energii z fotowoltaiki wszystko załatwi. A sama peleciarka? No cóż, 55 kW pobiera tylko przy rozruchu, później „zaledwie” około 20 kW.
Zakładamy, że potrzebujesz 4 tony pelletu na sezon grzewczy. Po pracy poświęcasz na produkcję 4 godziny dziennie od poniedziałku do piątku.
W teorii wyprodukowanie tony zajmie około tygodnia. Czyli:
- 20 godzin pracy na tonę,
- własną robociznę wyceniasz skromnie na 38 zł za godzinę,
- koszt pracy wynosi 760 zł za tonę.
Po miesiącu masz gotowe 4 tony pelletu. Własnej produkcji. Jak domowe ogórki kiszone, tylko zamiast piwnicy masz hałasującą peleciarkę, workownicę i stertę trocin.
Pozostaje jeszcze logistyka: dosypywanie surowca, odbieranie gorącego pelletu, workowanie, przenoszenie worków i sprzątanie. A także wyjaśnianie rodzinie oraz sąsiadom, dlaczego kolejne popołudnia i weekendy spędzasz w warsztacie.
Najważniejsze jednak, żeby nie składać zbyt ambitnych deklaracji. Szczególnie sąsiadom, którym wcześniej obiecałeś pellet „po znajomości”. Bo gdy produkcja okaże się mniej wydajna niż w internetowych filmikach, może się okazać, że zamiast własnej fabryki pelletu masz po prostu nowe, bardzo czasochłonne hobby.
zawsze potem możesz sprzedać pelleciarkę następnemu amatorowi włąsnej produkcji
A może jednak kupić owies lub zacząć go uprawiać ??
