Chciałbym podzielić się pewną obserwacją, którą poczyniłem po odwiedzeniu w tym roku ponad 10 imprez targowych w Polsce i za granicą. Odwiedziłem Budmę w Poznaniu, w Nadarzynie targi Build, Garden Expo, HVAC, HoReCa, targi Enex w Kielcach, targi w Katowicach 4 Design Days i… widzę pewien renesans.
Co to oznacza? Niektóre targi, szczególnie te specjalistyczne, rozwijają się, poszerzając bazę wystawców oraz tematykę. Największą niespodzianką jest jednak rosnące zainteresowanie odwiedzających. Warto powiedzieć o nich kilka słów. Nie są to już dziś tzw. „zbieracze” czy osoby przypadkowe. Oczywiście takie osoby nadal się zdarzają, ale naprawdę rzadko. Każdy ceni swój czas i stara się dobrze go wykorzystać.
Zadałem odwiedzającym pytanie, dlaczego w dobie internetu zdecydowali się przyjechać z całej Polski do Poznania, Warszawy, Katowic czy Kielc. Wspólną odpowiedzią było: jesteśmy tu, bo chcemy na miejscu zobaczyć produkty, firmy i ludzi. Istnieje potrzeba bezpośredniego, rzeczywistego kontaktu i wiarygodnej informacji. Okazuje się, że same media elektroniczne przestają dziś wystarczać — choć oczywiście nadal są bardzo ważnym kanałem pozyskiwania informacji. Coraz większe znaczenie ma jednak jej wiarygodność. Sztuczna inteligencja potrafi dziś wygenerować niemal wszystko i właśnie na ten aspekt zwracali uwagę rozmówcy.

Co szczególnie istotne — odwiedzający nie byli przypadkowi. Targi przyciągnęły osoby realnie zainteresowane budownictwem, zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Zwiedzający chętnie podejmowali rozmowy, poszukiwali konkretnych rozwiązań i wykazywali autentyczne zainteresowanie ofertą wystawców, którzy z pewnością nie mogli narzekać na brak aktywności przy swoich stoiskach.

Czy targi mają sens? Odpowiedź nie jest łatwa ani jednoznaczna. Wydaje się jednak, że organizatorzy dobrze przygotowanych, tematycznych wydarzeń mogą dziś powiedzieć, że po latach spadków widać światełko w tunelu.
Z tym większą ciekawością czekam na tegoroczną edycję Lubelskiego LubDomu. Organizatorzy uważnie obserwowali i analizowali tendencje w Polsce. Rynek budowlany zaczyna się ożywiać i wydaje mi się, że odwiedzający powinni dopisać. Nie spodziewam się tłumów — to przecież nie targi kotów i psów. Jednak w regionie realizowanych jest dziś kilka tysięcy budów i większych remontów. Liczę na to, że właśnie te osoby odwiedzą hale targowe LubDomu. Uważam, że do Lublina powinna powrócić „wiosna budowlana” i moda na fachowe spotkania. Na takie miejsce zasługują inwestorzy i moim zdaniem lokalne firmy zarówno produkcyjne jak i handlowe . Takie nawiązanie kontaktów może spowodować , że inwestorzy częściej znajdą lokalną firmę niż markety Budowlane. Nic nie mam przeciwko marketom oferują kompleksową obsługę ale jest te ale. Budowanie to duży koszt i wysiłek . Trzeba zrobić to mądrze i optymalnie. Bez takiego miejsca spotkań jakim są targi tego ie będzie inwestor zostanie sam. Lokalne firmy powinny jeszcze raz zaufać Targom, rozmawiać o swoich oczekiwaniach i zrobić wszystko by takie święto budownictwa w Lublinie miało ponownie swoje miejsce. Powiem, ze tęsknie za tymi edycjami gdzie spotykały się tłumy ludzi z pełnymi hal wystawcami. Czy to dziś jest możliwe i potrzebne . Zapraszamy do odwiedzenia targów
ps. Na zachodzie bez zmian .. targi są miejscem spotkań i wymiany myśli. Są potrzebne










